What was it?
Stadion Narodowy przypominał poczekalnię u dentysty, w której wszyscy wiedzą, że znieczulenie przestało działać. Przez ponad czterdzieści minut reprezentacja Polski wymieniała podania w poprzek boiska. Zespół oddał dziewięć strzałów z dystansu, nie potrafiąc wejść w pole karne. Albania, schowana za podwójną gardą, po prostu czekała na błąd. I doczekała się tuż przed przerwą. Arbër Hoxha urwał się prawą stroną i płaskim strzałem uciszył trybuny. Komputery w przedmeczowych symulacjach obiecywały nam w tym fragmencie szybkiego gola po rzucie rożnym dla gospodarzy. Rzeczywistość brutalnie zadrwiła z tych wyliczeń.
Jan Urban musiał zaryzykować, by nie zapisać się w historii jako grabarz tego pokolenia. W 62. minucie zdjął z boiska obrońcę, wpuścił Karola Świderskiego i całkowicie przebudował układ sił. Zmiana struktury natychmiast rozerwała albańskie zasieki. Sebastian Szymański dostał wreszcie przestrzeń do gry. Wystarczyło dziesięć minut, by Robert Lewandowski wepchnął piłkę do siatki, a Piotr Zieliński poprawił potężnym uderzeniem zza pola karnego. Dwa szybkie ciosy i prowadziliśmy 2:1.
Goście nie mieli w zanadrzu żadnego planu na gonienie wyniku. Polska w końcówce ratowała się cynicznymi faulami, przerywając akcje rywali aż dwadzieścia razy. To nie był futbol dla koneserów szukających piękna. To była brudna, rzemieślnicza robota, która ocaliła nasze marzenia o awansie.
Jan Urban musiał zaryzykować, by nie zapisać się w historii jako grabarz tego pokolenia. W 62. minucie zdjął z boiska obrońcę, wpuścił Karola Świderskiego i całkowicie przebudował układ sił. Zmiana struktury natychmiast rozerwała albańskie zasieki. Sebastian Szymański dostał wreszcie przestrzeń do gry. Wystarczyło dziesięć minut, by Robert Lewandowski wepchnął piłkę do siatki, a Piotr Zieliński poprawił potężnym uderzeniem zza pola karnego. Dwa szybkie ciosy i prowadziliśmy 2:1.
Goście nie mieli w zanadrzu żadnego planu na gonienie wyniku. Polska w końcówce ratowała się cynicznymi faulami, przerywając akcje rywali aż dwadzieścia razy. To nie był futbol dla koneserów szukających piękna. To była brudna, rzemieślnicza robota, która ocaliła nasze marzenia o awansie.